Dlaczego czytam sobie

Dlaczego czytam sobie

Kilka miesięcy temu uczestniczyłam w projekcie „Czytam sobie w bibliotece” zorganizowanym przez Centrum Edukacji Obywatelskiej i Wydawnictwo Egmont. Piszę o tym teraz, bo właśnie ukazał się film z tego przedsięwzięcia.

O projekcie „Czytam sobie” myślę w kilku wymiarach i w każdym z nich uważam go za trafiony i wartościowy. Ale po kolei:

Po pierwsze: seria „Czytam sobie” to według mnie naprawdę dobry sposób, żeby zachęcić dzieci do samodzielnego czytania. Chylę czoła przed akcją „Cała Polska czyta dzieciom” Fundacji ABCXXI, ale myślę, że równie ważne jak to, żeby dorośli czytali dzieciom jest to, żeby dzieci same też odkryły radość czytania. A seria „Czytam sobie” bardzo dobrze się do tego nadaje: z książkami świetnych autorów, z fajną oprawą graficzną stworzoną przez świetnych ilustratorów, z podziałem na poziomy zaawansowania (od „składam słowa” – z krótkimi zdaniami i słowami zbudowanymi tylko z podstawowych głosek – przez „składam zdania” do „połykam strony” – z dłuższymi zdaniami i słownikiem trudnych wyrazów).

Po drugie: akcja „Czytam sobie” – ze znanymi osobami pojawiającymi się w ciekawym spocie (możecie go obejrzeć tutaj), z zaangażowaniem ważnych partnerów (książki z serii rozdawał McDonald’s), z pomysłami na to, jak zachęcać dzieci do samodzielnego czytania – była fajnym sposobem na promocję serii, ale też promocję samego czytelnictwa.

Po trzecie: powstała akcja „Czytam sobie w bibliotece” – ze scenariuszami zajęć do wybranych książek z serii, z naklejkami, zakładkami, ilustracjami itp. dostępnymi na stronie internetowej do wykorzystania w każdej chwili, z możliwością otrzymania książek i projektowych do bibliotek szkolnych i publicznych, z filmami instruktażowymi, jak prowadzić te zajęcia…

…i tu właśnie pojawiam się ja i moje osobiste powody, by docenić projekt „Czytam sobie w bibliotece”.

Bo po pierwsze: gdy zostałam zaproszona do przeprowadzenia warsztatów pilotażowych i nagrania filmu, miałam wpływ na to, co się będzie działo. Podczas spotkania (a potem podczas wymiany maili i telefonów) z pozostałymi trenerkami oraz koordynatorkami programu była okazja przedyskutować scenariusze, zaproponować własne pomysły, sprawdzić różne warianty. To ważne, bo stając przed dziećmi (które są dla mnie najbardziej wymagającą wiekową grupą warsztatową) i w dodatku przed kamerą czułam, że to też „mój” scenariusz.

Po drugie: warsztaty z dziećmi zawsze są wyzwaniem, bo ich reakcje są zawsze nieskrępowane i szczere, więc miałam okazję przemyśleć i sprawdzić swoje trenerskie umiejętności w najbardziej „żywiołowych” warunkach. I pomysł na zajęcia był naprawdę dobry. Odnalazły się w nim zarówno pięcio- jak i dziesięciolatki, a proste zabawy okazały się najskuteczniejsze.

Po trzecie: ekipa filmowa naprawdę stanęła na wysokości zadania. Bez retuszu i bez „dogrywek” z żywiołu i twórczego chaosu stworzyła całość, która składa się na kosmos – dosłownie i w przenośni. Zresztą zobaczcie sami – zapraszam do obejrzenia filmu „Księżyc na tapetę”:

I zachęcam do sięgnięcia do serii „Czytam sobie” i zajrzenia na stronę akcji „Czytam sobie w bibliotece”.

PS. Wykorzystałam zdjęcie z facebooka akcji „Czytam sobie w bibliotece”. Myślę, że mogłam 🙂

Facebookpinterestmail